piątek, 26 sierpnia 2016

Soczewki kontaktowe vs Tradycyjne okulary

Cieszę się, że niektórym spodobała się ostatnia notka. (Wyciągam wnioski z przyrostu obserwujących, dziękuję :D) Temat był dość poważny, oraz trudny, jednakże czułam, że muszę go poruszyć. Nie będę się już obnażać w tej sferze, jednak, jeżeli ktoś ma ważne pytania lub szuka wsparcia, proszę pisać!

(c) tumblr.com
Wielu, z tak zwanych sympatycznie "okularników", za pewnie zastanawiało się chociaż raz nad wygodniejszą opcją jaką są soczewki. Wielu, wyciągam wnioski z obserwacji, rezygnuje z tego pomysłu (o dziwo!) ze strachu. Powiem szczerze, że mnie też kiedyś przerażała wizja wkładania sobie czegoś do oka, ale nie było to silniejsze od obiecywanej wygody. I powiem szczerze, że nie zawiodłam się. Są bardzo praktyczne. Nosiłam okulary od przedszkola, mam wrodzoną wadę -3 wraz z astygmatyzmem. Tylko na lewym oku, na prawym mam wadę o wiele mniejszą. Nosząc tyle lat okulary, idzie na prawdę
Moje soczewki Acuvue Oasys oraz pojemnik - żabki c:
dostać urazy. Na soczewki zdecydowałam się około już trzy lata temu, kiedy po latach przekonywania rodziców, dopięłam swego - po prostu buntując się i nie nosząc okularów. Tak, dość gówniarska metoda, nie oceniajcie. Zacznijmy od tego, że jak już wspominałam - mam astygmatyzm.
Musiałam jechać 100km do wojewódzkiego miasta, by wykonać specjalistyczne badania. Każdy miejscowy lekarz odsyłał mnie do tego samego, specjalizującego się pod kątem astygmatyzmu miejsca. (Zapłaciłam około 150zł za wizytę). Nie będę rozpisywać się jak wyglądają badania, mało ztego już pamiętam. Zwykłe czytanie literek, dobieranie mocy, badanie dna oka, i inne przeróżne kombinacje. Jednak nie polecam wybierać się gdzieś po takiej wizycie - podają krople, które powodują rozszerzenie źrenic (ah, zaraz ktoś powie, że jest się pod wpływem) oraz wzrok jest.. Jeszcze gorszy. Lepiej przesiedzieć to w domu.





Pierwsze założenie i ściągnięcie soczewek, czyli świeżak w świecie nowoczesnej korekcji wady oczu.

Nie było tak źle, jak się spodziewałam. Pierwsze założenie szkiełek (Mylna nazwa! Przypominają bardziej silikonową nakładkę) odbywa się z udziałem wykwalifikowanej osoby. Zaczęło się to dość komicznie - przy próbie "włożenia sobie tego cholerstwa do oka", nawet nie zauważyłam kiedy, wypadła mi z palca. Gdzieś. Dłużej trwało znalezienie małej, przeźroczystej drobiny, która przykleiła się do mebla, niż pożądane działanie. Była też panika, lecz wszystko skończyło się dobrze. Nauczyłam się tego błyskawicznie! Ściąganie? Jeszcze prostsza sprawa. Moim zdaniem. Podkreślam to, ponieważ wiele osób twierdzi, że tak nie jest. Nie mam pojęcia dlaczego - jest to kwestia złapania od brzegów soczewki, oraz ściśnięcie jej. Wtedy "odkleja się" od oka i gotowe. Żadna filozofia, bez drapania się po oczach i innych krzywd c; Przed pierwszy tydzień widziałam przez mgłę, ciężkie do zniesienia, lecz później nigdy się do już nie powtarza, nawet robiąc przerwy w noszeniu.





Dlaczego akurat soczewki kontaktowe, a nie okulary?
Prosta sprawa. Okulary przez wiele lat, jak już wspominałam, dały mi się źle odczuć. Któż noszący okulary nie zna sytuacji, kiedy nie można położyć się na bok? Nie można ćwiczyć w nich na wychowaniu fizycznym, a nawet jeśli, to bardziej skupiamy się na tym, żeby ich nie zniszczyć? Ile razy w ciągu zimy, wchodząc do ciepłego pomieszczenia - parują? Brudzą się, przy większym pechu spadają z nosa, ograniczają pole widzenia, oraz w moim przypadku powiększają jedno oko, dając efekt "o.O". Lepiej! Dzięki optykowi i mojej obserwacji, dowiedziałam się, że jedno ucho mam niżej, niż drugie! Krzywe okulary, oraz różne wielkości oczu wcale nie dodają uroku. Tragedia w wyglądzie i wygodzie.

Koszta związane z używaniem soczewek.
Osobiście, kupuję dwa różne opakowania, ze względu na dwie różne wady, dwutygodniowe. (Są też dzienne, miesięczne, roczne (...)). Jedno opakowanie zawiera sześć soczewek, razem mam ich dwanaście - więc starcza mi to na trzy miesiące. Płacę razem (bierzcie pod uwagę, że jedno opakowanie jest droższe o 15 zł, ze względu na ich toryczność) 150zł. (bez płynu, ostatnio za 360ml zapłaciłam 30zł. Starcza zazwyczaj na dłużej niż omawiane trzy miesiące, lecz zależy to od użytkowania). Dzieląc sumę 150zł na trzy miesiące, wychodzi nam tylko 50zł. To mało, patrząc na zalety ich korzystania. Zawsze zamawiałam na Soczewkomania.pl, lecz doszłam do wniosku, że taniej i szybciej jest na Alensa.pl


Minusy korzystania ze szkieł kontaktowych.
Wszystko ma swoje zalety i wady. Mogę wychwalać coś bez końca, jednak zawsze, znajdzie się powód do marudzenia. Nie ma rzeczy idealnych.

  1. Okulary kupuje się raz, na nawet kilka lat. Najczęściej, aż do zniszczenia oprawek. Bo to jest tradycja, że chociaż raz usiądzie się lub nadepnie na okularki :D W moim przypadku moja świnka morska upodobała sobie gryzienie szkieł, kiedy zasypiałam lub traciłam czujność. Płacz i wymiana na nowe, no bo tak należy. Lecz są to wydatki sporadyczne. Soczewki niestety kupujemy co miesiąc, lub co kilka miesięcy. Zależy.
  2. Muszę przyznać, że zdarza mi się uciąć drzemkę popołudniu z soczewkami. Tak przypadkowo. Niestety czasami (nie mam pojęcia od czego to zależy) kończy się to na zaklejonych oczach i rzęsach, nawet nie mam pojęcia czym. Wiem tylko, że jest to spowodowane ograniczeniem tlenu do gałki ocznej.
  3. Leeenistwoo. Tak. Kiedy po prostu trzeba wstać, pójść do łazienki i je ściągnąć. Okulary po prostu zrzucamy z twarzy i gotowe.
  4. Ograniczenie w postaci niespodziewanego noclegu po za domem. Czasami, kiedy nie wiem, czy wrócę do domu - biorę ze sobą pojemnik ze świeżym płynem w środku. Jednak nie zawsze udaje się to przewidzieć, i jest problem.. W alternatywnej wersji raz użyłam kropli do oczu jako płynu, jednak nie mam pojęcia czy jest to zdrowie, więc nie daję na nic gwarancji.
Szczerze? Nie umiem nic sensownego dalej wymienić. Spróbujcie, a raczej nie pożałujecie. Oczywiście nie zapominajcie o higienie, należy przed każdym zakładaniem lub ściąganiem umyć ręce!

3 komentarze:

  1. Szczerze powiem, że zaczynałam od okularów, jednak kiedy jeszcze nie miałam żadnej wady chodziłam w kolorowych soczewkach. Pierwsze zakładanie lensów to był istny koszmar. co chwila je ściągałam i wkładałam, a na oczach czułam straszny piasek. NO ale jak już się udało... tak już 8-9 lat soczewki nosze. Okulary oczywsicie tez mam, ale nosze je głównie do pracy by nie meczyc tak oczu.
    Araś, te minusy to takie bardziej lenistwo niż minusy korzystania z soczewek. Co do nocowania poza domem się zgadzam, dlatego w torebce nosze zawsze http://ohmykitty.com/contact-lenses-case-kit-with-mirror/ :)



    btw. zapraszam na swojego bloga http://rozendolly.blogspot.nl/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To fakt. Jestem bardzo leniwa. Jak widać, sugerowałam się swoimi odczuciami, nie na podstawie doświadczenia np. internautów. Ale powiem szczerze, że jestem zachwycona tym "case" na soczewki :3 Przepraszam za tak późną odpowiedź, jednak byłam bardzo zajęta poprawką

      Usuń
  2. Mnie podobają się bardzo takie stylowe oprawki do okularów ale niestety mam tak "niewymiarową" głowę, że we wszystkich wyglądam źle. Jestem zdana na soczewki kontaktowe. Od lat kupuję je tylko w salonach https://www.twojesoczewki.com/ bo raz moja przyjaciółka kupiła soczewki w drogerii skuszona niską ceną... skończyła na pogotowiu z silnym podrażnieniem oka. Jak się okazało były wyjątkowo twarde i nie nawilżały oczu. To bardzo ważne. Musimy mięć soczewki dobrane do naszej wady.

    OdpowiedzUsuń