sobota, 20 sierpnia 2016

Raczej niepoważnie.

Raczej nic nie jest do końca poważne, raczej treści mojego autorstwa nie znajdą łatwo swoich ulubieńców. Któż ma czas i ochotę podczas światowego wyścigu szczurów, jakiego celem są złudne wartości, na wypociny randomowego, młodego incognito? Podobno życie dopiero zaczynam. Lecz w głowie mi się nie mieści, że to dopiero około 22,5% biorąc pod uwagę, że dożyję przy większym pechu aż do osiemdziesiątki. Jednak.. Zawsze lubiłam pisać, nie pierwszy raz pojawiam się w blogerskim środowisku. Raz było lepiej, raz gorzej. Jednak jak widać, zawsze do tego wracam. Na dłużej, albo i krócej. Szybko tracę motywację. Szczególnie kiedy mam wrażenie, że moje słowa są rzucane na wiatr. Do nikogo sensownego żadna treść, dla której poświęcam czas - nie trafia. Nie od razu Rzym zbudowano, niestety jestem bardzo niekonsekwentna wobec siebie. Ileż to ja razy zapisywałam się na przeróżne kursy tańca, plastyczne zajęcia, jakieś lokalne harcerstwo oraz wiele innych, i szybko z tych pomysłów na siebie rezygnowałam. Miejsca na świecie to ja łatwo nie znalazłam, ani nie znajdę. Przepisywanie się ze szkoły do szkoły, zmiany klas, dziesiątki znajomych, których nie zmieniałam z mojej, lecz ich, woli. Większość w moim życiorysie przebywa tylko przelotnie. Odstraszam? Nie dbam? Nigdy nie znalazłam sensownej odpowiedzi, prawdopodobnie dlatego, że nie tylko jestem niekonsekwentna, lecz też beli we własnym oku nie widzę. Tak myślę. Jeszcze nie wiem, czym ta bela jest. Jeszcze na wiele spraw odpowiedzi dopiero szukam.

W tzw. przeze mnie "pierdu pierdu" jestem mistrzem. Niby piszę o niczym, a jednak coś wnoszę. CV potrafię rozpisać na dwie strony, nie mając na koncie wielu byłych pracodawców, oraz będąc dopiero w szkole średniej.

Mam gorącą prośbę.. Jeśli jakaś samotna, ciekawa dusza zjawi się na tym blogerskim odludziu, prosiłabym o kopniaka... Który zmotywuje mnie do dalszego wylewania myśli, jakim będzie danie znaku życia oraz zaproponowanie ciekawych tematów na przyszłe notki.

3 komentarze:

  1. Hehe... Rozumiem doskonale te powroty na blogi, dlatego wcale swojego nie usuwam już, bo to bez sensu.
    Sama napisałaś, że nie od razu Rzym zbudowali... tak jest z blogiem. Na poczatku jest wrazenie, ze do nikogo sie niej pisze, do nikogo to nie trafia, ale z czasem odbiorców jest wiecj i wiecej.
    Sukcesów i wytrzymałości życzę. ;)
    xoxo
    Misa
    + obserwuję

    OdpowiedzUsuń
  2. Przypadł mi do gustu twój styl (mam na myśli sposób w jaki piszesz). Uważam, że żeby blog był wartościowy, twórca musi się w pewien sposób "przetrzeć". Mam nadzieję, że wiesz o co mi chodzi. Początki zawsze są trudne i wracając po pewnym czasie do starych postów zaczniesz sobie rwać włosy z głowy z myślą "co ja miałam w głowie pisząc to?!" Więcej rozpoczętych blogów to więcej pierwszych postów, co z kolei idzie z parze ze wzrostem doświadczenia i koniec końców równa się lepszej jakości kolejnych początków.
    Wybacz, że się tak rozpisałam, ale taka już jestem: za dużo myśli w głowie.
    Wytrzymałości i weny życzę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwielbiam długie odpowiedzi :D Doświadczenie mam, i to kilkuletnie. Jednakże powracam teraz jako "inna osoba", bez starych czytelników, co idzie za sobą - wszystko buduje od nowa. Minęło też już parę lat, bodajże około trzech, więc mogłam trochę wyjść z wprawy. Dziękuję za udzielenie się i zapraszam ponownie ❤

      Usuń